Trwa ładowanie...
d1lgqxd

Dlaczego mieszkania nie tanieją?

Już od dłuższego czasu, określenie „łagodne wzrosty” najlepiej opisuje zmiany cen mieszkań w krajowych metropoliach. Nabywcy lokali zapewne woleliby słyszeć o spadkach, które doprowadzą koszty zakupu „M” do poziomu sprzed boomu mieszkaniowego. Taki scenariusz na razie wydaje się mało prawdopodobny. Sprzedawcy mieszkań korzystają z faktu, że na rynek niedawno weszły ostatnie roczniki wyżu demograficznego lat 80. Spore znaczenie mają również niskie stopy referencyjne kredytów mieszkaniowych i rządowe dopłaty. W ujęciu długookresowym, kluczową kwestią wydaje się jednak intensywna migracja do metropolii i poprawa relacji pomiędzy przeciętnym wynagrodzeniem oraz cenami metrażu.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Dlaczego mieszkania nie tanieją?
(shutterstock)
d1lgqxd

Już od dłuższego czasu, określenie „łagodne wzrosty” najlepiej opisuje zmiany cen mieszkań w krajowych metropoliach. Nabywcy lokali zapewne woleliby słyszeć o spadkach, które doprowadzą koszty zakupu „M” do poziomu sprzed boomu mieszkaniowego. Taki scenariusz na razie wydaje się mało prawdopodobny. Sprzedawcy mieszkań korzystają z faktu, że na rynek niedawno weszły ostatnie roczniki wyżu demograficznego lat 80. Spore znaczenie mają również niskie stopy referencyjne kredytów mieszkaniowych i rządowe dopłaty. W ujęciu długookresowym, kluczową kwestią wydaje się jednak intensywna migracja do metropolii i poprawa relacji pomiędzy przeciętnym wynagrodzeniem oraz cenami metrażu.
Po zakończeniu Rodziny na Swoim ceny lokali spadły tylko w Krakowie
Obecna sytuacja na rynku mieszkaniowym staje się bardzo dobrze widoczna, gdy uwzględnimy dane NBP na temat średniego kosztu zakupu lokali z sześciu metropolii (Warszawa, Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań, Gdańsk). Te informacje dotyczące transakcyjnych cen mieszkań wskazują, że po IV kw. 2012 r. średni koszt zakupu metrażu był stabilny w Krakowie i Łodzi. Powolne wzrosty odnotowano na terenie Warszawy, Wrocławia, Poznania i Gdańska.
Ceny zaprezentowane na poniższym wykresie, nie zostały skorygowane o inflację/deflację. Jeżeli weźmiemy pod uwagę wpływ tego czynnika, to można obliczyć, że pomiędzy IV kw. 2012 r. i III kw. 2016 r. średni transakcyjny koszt zakupu lokalu (nowego i używanego), zmienił się o:
Warszawa - (+9,4%) Kraków - (-3,3%) Łódź - (+1,7%) Wrocław - (+4,8%) Poznań - (+8,7%) Gdańsk - (+15,6%)
Jak widać, po zakończeniu programu Rodzina na Swoim (grudzień 2012 r.), spadek realnych cen mieszkań odnotowano tylko w Krakowie. Pod względem wzrostów w analizowanym okresie, zdecydowanie przodował warszawski, poznański i gdański rynek.

(fot. RynekPierwotny.pl)
Podziel się

Przez dziewięć lat przeciętna dostępność mieszkania wzrosła o 70%
Na obecny poziom cen mieszkań w metropoliach wpływa m.in. wzrost dostępności metrażu. Po porównaniu przeciętnych wynagrodzeń netto z sektora przedsiębiorstw i średnich cen lokali okazuje się, że mamy do czynienia z długookresową poprawą. Dobrym przykładem mogą być dane ze stolicy. W 2007 r. przeciętny warszawski pracownik z sektora przedsiębiorstw, za jedno wynagrodzenie mógł zakupić tylko 0,33 mkw. typowego lokalu.
Analogiczny wynik z pierwszych trzech kwartałów 2016 r. oscylował już na poziomie 0,53 mkw. Dostępność stołecznych mieszkań nadal jest relatywnie niska, ale trudno nie zauważyć poprawy, która w podobnym stopniu dotyczyła również innych metropolii. Pomiędzy 2007 r. i III kw. 2016 r. średnia dostępność metrażu z pięciu największych miast kraju, wzrosła o niecałe 70%. Pozytywna zmiana (+18%) staje się widoczna także wtedy, gdy weźmiemy pod uwagę dane z lat 2012 - 2016.

d1lgqxd
(fot. RynekPierwotny.pl)
Podziel się

Można oczekiwać, że w kolejnych kwartałach dobra sytuacja na rynku pracy nadal będzie skutkować zwiększaniem cenowej dostępności metrażu. Na horyzoncie rysują się jednak czynniki obniżające popyt. Mowa o spodziewanej podwyżce stóp procentowych NBP i wyczerpaniu wszystkich środków z programu MdM (możliwym nawet w styczniu 2018 r.). Dodatkowo można oczekiwać, że pod koniec bieżącej dekady problemy demograficzne staną się bardziej widoczne również w największych metropoliach. Wyjątkiem jest Łódź, która już od dłuższego czasu zmaga się z odpływem potencjalnych nabywców mieszkań.

Podziel się opinią

Share

Bądź z nami na bieżąco


d1lgqxd

d1lgqxd
d1lgqxd