WP

WP Dom

Rynek
Wykańczanie
Wnętrza
Wokół domu

Między nami sąsiadami. Czyli jak Polacy otwierają się na osoby mieszkające w pobliżu

28 maja obchodzimy Europejski Dzień Sąsiada. Z tej okazji firma Amica we współpracy z Instytutem Socjologii UAM postanowiła sprawdzić, czy chętnie otwieramy się na osoby mieszkające blisko nas. Badanie pt. "Relacje w sąsiedztwie" prowadzi do ciekawych wniosków…
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Między nami sąsiadami. Czyli jak Polacy otwierają się na osoby mieszkające w pobliżu
(Fotolia)
WP

Zło konieczne?

Stare polskie porzekadło mówi, że "Bóg widzi wszystko, ale sąsiad jeszcze więcej". W popkulturze pokutuje wciąż obraz sąsiada, jako osoby nieco wścibskiej, na której ciekawość oraz różne dziwactwa jesteśmy niestety skazani. Wystarczy choćby wspomnieć, jak został on przedstawiony w obrazach, takich jak "Alternatywy 4" albo "Dzień Świra". Sąsiad to według nich na pewno nie przyjaciel, choć w pewnych sprawach można nim zawiązać chwilowy sojusz. Jak jest naprawdę?

Shutterstock.com
Podziel się

Z badania przeprowadzonego w ramach projektu "Amica for others" (kwiecień i maj 2019 r.) wynika, że obraz ten jest nie tylko mocno krzywdzący, ale na co dzień sytuacja wygląda wręcz odwrotnie. Okazuje się, że chcemy znać naszych sąsiadów i bardzo cenimy sobie dobre relacje z nimi. Jeśli zaś nie integrujemy się z osobami mieszkającymi w pobliżu, wynika to bardziej z czynników zewnętrznych niż wrodzonej niechęci do nich.

WP

Pomoc na wyciągnięcie ręki

Aż 93 proc. badanych spośród mieszkańców Warszawy, Poznania oraz Wronek twierdzi, że relacje z sąsiadami są potrzebne. Łącznie aż 70 proc. ankietowanych przyznaje, że odwiedza regularnie przynajmniej jednego spośród swoich sąsiadów. Korzyści z dobrych relacji z osobami mieszkającymi w tym samym bloku lub domu obok są oczywiste. Pomoc w razie jakiejś awarii, opieka nad zwierzęciem i roślinami w razie naszej nieobecności, czy zwykłe odebranie paczki dostarczonej przez kuriera. Tylko ok. 6 proc. badanych zdaje się tych zalet nie dostrzegać, twierdząc że nie ma ani jednego zaprzyjaźnionego sąsiada. Okazuje się więc, że jesteśmy bardzo otwarci na innych ludzi!

Poranny spacer z psem iStock.com
Podziel się

Co sprzyja integracji z sąsiadami? Tu nie ma wielkich niespodzianek. Najłatwiej dogadać się nam z osobami, z którymi łączą nas wspólne zainteresowania (83 proc. badanych), zbliżony wiek (78 proc.), czy np. posiadanie dzieci (76 proc.) lub czworonożnego pupila (68 proc.). Aby jednak podobne relacje zaistniały, musimy najpierw naszych sąsiadów spotkać i poznać. Dlatego tak wielu badanych (aż 92 proc.!) wskazuje przyjazną przestrzeń w okolicy zamieszkania, jako doskonały czynnik sprzyjający zawieraniu znajomości. Mogą to być np. tereny zielone, parki, place zabaw. Sąsiedzkim kontaktom sprzyjają również np. osiedlowe imprezy oraz spotkania kulturalne.

iStock.com
Podziel się
WP

Zdaniem profesora Marka Nowaka z Instytutu Socjologii UAM, taki wynik badań to cenna źródło informacji dla osób i organizacji odpowiedzialnych za przestrzeń społeczną:

- Można traktować nawiązywanie głębszych relacji sąsiedzkich […] jako o przekraczaniu pewnej bariery społecznej. Jest to zawsze proces, w który wikłane jest działanie i wola jednostek. W tym sensie mówimy o uspołecznianiu, czy też tworzeniu się wspólnoty w powiązaniu z miejscem. Procesy ten można wspomagać. Z badań wynika, że środowisko, w którym żyją mieszkańcy może sprzyjać budowaniu więzi, może również skutecznie ten proces osłabiać.

Person Doing Shopping For Elderly Neighbour Fotolia
Podziel się

Trudne do pokonania bariery

Nie jest jednak zupełnie różowo. Badanie "relacje w sąsiedztwie" pokazało również, że na drodze do integracji z mieszkającymi w pobliżu osobami napotykamy także istotne przeszkody. Wiążą się one często z procesami, które obserwujemy w Polsce już od jakiegoś czasu. Jak twierdzi prof. Nowak:

WP

- Z badania wynika, że najmłodsi są najmniej sąsiedzcy. Część osiedli, które np. położone są nieopodal dużych kampusów uniwersyteckich zmagają się ze zjawiskiem, które określa się w literaturze jako "studentyfikacja", czyli wypieranie "starych mieszkańców", w tym rodzin, z obszarów atrakcyjnych z perspektywy lokalizacji. Związek studentów z miejscem zamieszkania jest słaby, tym bardziej, że zasadą jest wielokrotne przeprowadzanie się w czasie studiów, a także krótko po nich. W rozmowach ze studentami wyszło nawet, że świadomie nie chcą wchodzić w głębsze relacje, bo jest to kłopotliwe emocjonalnie, gdy trzeba się przeprowadzić.

iStock.com
Podziel się

Oprócz studentów częsta rotacja, jeśli chodzi o miejsce zamieszkania, dotyczy również rosnącej rzeszy pracujących w Polsce imigrantów (najczęściej pochodzenia ukraińskiego). Tutaj oprócz problemów podobnych "studentyfikacji" dochodzi także bariera językowa.

Najbardziej "sąsiedzkie" okazują się osoby w wieku od 45 do 64 lat. Osoby starsze, podobnie zresztą jak młodsze, napotykają w takiej integracji przeszkody, choć zgoła inne niż w przypadku wspomnianych studentów. Okazuje się bowiem, że wspomniane imprezy i wydarzenia kulturalne na terenie osiedli i dzielnic często nie są skierowane do emerytów i przez to mało dla nich atrakcyjne.

WP

Razem raźniej

Jak widzimy, choć integracja pomiędzy osobami mieszkającymi w pobliżu siebie ma się w Polsce całkiem nieźle, stoją przed nami w tej kwestii niemałe wyzwania. Mierząc się z nimi, pamiętajmy, że określenie "sąsiad" bierze swój początek w naszym języku od prasłowiańskiego "sąsědъ", czyli "tego, kto siedzi razem z kimś, obok kogoś". I właśnie dlatego powinniśmy sobie nawzajem z sąsiadami pomagać. Bo koniec końców siedzimy w tym wszystkim razem.

Aby wesprzeć ten proces, oprócz wspomnanego wyżej badania, firma Amica angażuje się, rozdając wśród swoich klientów tzw. pakiety sąsiedzkie "Szklanka cukru". Wchodzące w jej skład przedmioty, takie jak torba, szklanka oraz babeczki mają nam pomóc przełamać pierwsze lody w konatkach z sąsiadami.

Polub WP Dom
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP