Kupili z rodziną bliźniaka pod Lublinem. Po pół roku przestali normalnie rozmawiać
Miało być jak w reklamie – dwa domy, wspólny płot, rodzinne grille i pomoc na co dzień. Skończyło się awanturami o chorą matkę, hałasem za ścianą i koszeniem o świcie. "Rodzinny bliźniak bywa ryzykowny. Bo zwykłego sąsiada można unikać, zignorować. Z rodziną jest trudniej" – wyjaśnia 45-letni Jacek, który kupił bliźniaka na obrzeżach Lublina. Jak dodaje, cieszy się z domu, ale żałuje, że kupił go z rodziną za ścianą.